Katana wa bushi no tamashi

Ja

Miecz

Prace

Linki

Kontakt

Zbiory

Powrót

Historia 47 Roinów

Opowieść ta wydarzyła się w 1701 roku.

Tradycyjnie jak każdego Nowego Roku, Szogun zapraszał na swój dwór przedstawicieli szlachty z całej Japonii. Wizyta tak znamienitych osobistości była tylko częścią wielkiego festiwalu. Każdorazowo wybierano dwóch daimyo z pośród nich, pełniących rolę gospodarzy. Owego roku wyznaczono: Asano-Tokumi-no-Komo z prowincji Arima i Date Sakyo-no-Suke z prowincji Iyo.
Wyróżnienie było bardzo znaczące dla obu książąt , lecz jednocześnie obawiali się oni, czy sprostają skomplikowanemu ceremoniałowi uroczystości. Szogun wysłał im do pomocy swego szambelana Kira Kozuk-no-Suke, nadwornego eksperta protokołu i etykiety.
Szambelan już na pierwszym spotkaniu wyraźnie ich lekceważył, dając im do zrozumienia, że tak nieobyci prowincjusze niegodni są jego pomocy. Dlatego Panowie Asano i Date jednomyślnie stwierdzili, iż należy przygotować dla niego jakieś podarunki jako podziękowanie za jego trud. Na następnym spotkaniu Date wręczył Kirze znakomicie inkrustowaną szkatułkę wypełnioną złotymi monetami, drugi z daimyo Asano podarował mu bardzo rzadki okaz pięknie zdobionego "in-ro". Szambelan nie poznał się jednak na wartości dzieła sztuki i odtąd przy każdej okazji strofował pana Asano.
W końcu po pomyślnym zakończeniu wszystkich przygotowań, cały dwór szoguna zebrał się w wielkiej sali. Gospodarze zajmowali miejsca ściśle określone przez etykietę. Kira demonstrując swoją znajomość dworskiego protokołu poprawiał kilka szczegółów a gdy przechodził obok pana Asano za każdym razem zwracał uwagę bądź też coś poprawiał nazywając go przy tym wiejskim szlachetką. Samuraj starał się opanować narastający w nim gniew. W bardzo ważnej chwili gdy na salę wchodzili przedstawiciele cesarza, Szambelan pochylił się nad Asano pod pretekstem zawiązania ozdobnego sznura przy mieczu, który sam mu umyślnie wcześniej rozwiązał. Upokorzony daimyo nie był w stanie się opanować - wyciągnął błyskawicznie katanę i zaatakował Kirę uderzając w głowę. Ostrze szczęśliwie ześlizgnęło się jednak po wysokiej czapce Szambelana, a on ranny i ogłuszony zaczął uciekać wzywając dookoła pomocy. Zdając sobie sprawę, że za dobycie miecza w pałacu Szoguna czeka go kara śmierci, Asano pozwolił zaprowadzić się strażnikom do sali w której przebywała oskarżona o zbrodnię szlachta.
Wyrok nie pozostawiał złudzeń, dotarł do więzionego daimyo za pośrednictwem wysłannika, który zawiadomił, że Szogun wyświadczając mu łaskę, pozwolił uniknąć haniebnej śmierci przez powieszenie i zgodził się by Asano popełnił seppuku. Dodatkowo posłaniec poinformował go że jego majątek zostanie skonfiskowany a służba i samuraje oraz wszelkie oddziały zbrojne, rozpędzone.
Asano nie prosił o ułaskawienie ani o przysługę przed śmiercią. Chciał mieć jedynie możliwość rozmowy ze swymi sługami i doradcami Kataoke i Sepe, na co otrzymał zgodę. Gdy przybyli udzielił im ostatnich instrukcji: "Przekażcie dwie moje prośby. Zawiadomcie moich przyjaciół w pałacu Ako o przebiegu zajścia z szambelanem i zawiadomcie też o tym dowódcę moich wasali Oishi, który rezyduje w mym pałacu. Gdy będę już gotów, uczyńcie mi honor, asystując przy seppuku. Po śmierci pragnę być pochowany na cmentarzu Sangakuji, gdzie będę oczekiwał spokoju, który zapewnią mi moi wierni wasale dla mojego honoru". Senior Asano popełnił seppuku zgodnie ze wszelkimi regułami.
Kiedy wasal zmarłego daimyo, dowódca samurajów Oishi otrzymał ostrze, służące panu Asano w ostatniej chwili, zrozumiał przesłanie - to zdradzieckie zachowanie szambelana Kiry było przyczyną zhańbienia i śmierci jego pana.
Oishi zebrał wszystkich bushi w służbie pana Asano w jego pałacu w Ako i opowiedział im o jego śmierci. Powiadomił ich również o rozkazie Szoguna dotyczącym ich rozpędzenia. Zebranie miało także służyć Oishi w dokładnym rozpoznaniu postaw poszczególnych samurajów, zrozumiał na kogo może liczyć a na kogo nie, gdy będzie realizować plan zemsty. Pięćdziesięciu najwierniejszym i najdzielniejszym przekazał informację aby zatrzymali się w okolicach pałacu i oczekiwali jego dalszych poleceń. Wszyscy wasale zmarłego daimyo utracili prawo do noszenia broni, stali się Roninami - samurajami bez pana.
Były dowódca zbrojnych pana Asano wraz z towarzyszami rozpoczął zbieranie wszelkich informacji dotyczących otoczenia pałacu Szambelana w Edo. Szybko dowiedział się, że Kira w obawie przed zemstą zaangażował licznych żołnierzy a jego pałac został postawiony w stan ciągłego alarmu. Domownicy i żołnierze otrzymali ścisłe rozkazy niedopuszczania kogokolwiek na teren pałacu. Nikt nie mógł być przyjęty na służbę nie mając dowodów, że nigdy nie miał nic wspólnego ze zmarłym daimyo, a nawet nie pochodził z jego okolic.
Wypełnienie krwawej wendety okazało się niezwykle trudnym przedsięwzięciem. Oishi ponownie zebrał swoich roninów, polecił im cierpliwość i dalsze zbieranie informacji. Sam wiedząc, że jest pod ciągłą obserwacją przez wysłanników Szambelana większość czasu spędzał w tawernach na zabawie i pijaństwach. Na jego rozkaz tak samo postępowali pozostali roninowie, włócząc się "bez celu"
Rocznicę śmierci swego daimyo Oishi spędził pijany na ulicy.
Opierając się na raportach swoich szpiegów, Kira był przekonany o demoralizacji dawnych samurajów pana Asano i poczuł się bezpieczniej. Zwolnił połowę ochraniających pałac żołnierzy, odwołał stan alarmu.
Roninowie na to właśnie czekali, dysponując planami pałacu szambelana przygotowywali się do krwawej pomsty. Oishi zebrał roninów aby przedstawić im plan ataku. Zostało ich czterdziestu siedmiu - dwóch zginęło w pojedynkach, jeden w rocznicę śmierci pana popełnił samobójstwo.
W noc poprzedzającą atak na pałac szambelana wszyscy roninowie przedostali się do sąsiadujących z pałacem magazynów zaprzyjaźnionego kupca. Spędzili w magazynie cały dzień przygotowując broń i omawiając plan ataku.
"Prawie dwa lata upłynęły od śmierci daimio - mówił Oishi - czujność Kiry osłabła. Akcja została dobrze przygotowana i musi zakończyć się powodzeniem. Jeżeli jesteśmy gotowi poświęcić życie dla pomszczenia honoru naszego pana, doprowadźmy nasz zamiar do skutku, bez plamienia rąk krwią niewinnych. Zabijajmy tylko straże broniące szambelana".
O zmroku gdy roninowie ruszyli do ataku. Zaczął padać śnieg - to dobry znak, miękki śnieg będzie tłumić hałas kroków a zmarzniętych strażników łatwiej będzie zaskoczyć.
Atakujący rozdzielili się na dwie grupy. Oishi atakował od strony najsilniej bronionej bramy głównej, druga grupa podchodziła od tyłu. Jeden z roninów rzucił na mur linę zakończoną hakiem, przeszedł na drugą stronę i otworzył zasuwkę małej furtki. Drzemiące straże nawet nie zauważyły wkradających się roninów.
Na znak Oishi, cała grupa odpowiedziała umówionym okrzykiem i przystąpiła do ataku. Strażnicy byli całkowicie zaskoczeni. Walka trwała zaledwie kilka minut, większość strażników zginęła, pozostali ranni leżeli na ziemi nie ruszając się aby ocalić życie. Roninowie rozbiegli się po pałacu w poszukiwaniu szambelana. Kira schował się pomieszczeniach służby pod stertą odzieży. Oishi wyciągnął do niego białe ostrze, te samo, którym posłużył się pan Asano. Jednak Kira pobladły ze strachu odepchnął go. Oishi zwrócił się do ronina, który odnalazł szambelana: "masz zaszczyt pomszczenia zabójstwa naszego daimyo". Ronin dobył miecza i głowa Kiry spadła u stóp mścicieli.
W czasie ataku żaden z roninów nie zginął. Nie manifestowali jednak radości, wiedzieli jaka kara ich spotka za ten występek.
Rankiem przeszli przez Edo na cmentarz, na którym był pochowany ich daimyo. Oishi kroczył na czele niosąc głowę Kiry i białe ostrze swego pana. Wieści rozniosły się po mieście błyskawicznie, gdy doszli na miejsce kapłan z cmentarnej świątyni powitał ich nic nie mówiąc, tylko kłaniając się ceremonialnie.
Oishi położył głowę Kiry na grobie swego pana mówiąc: "ja, Oishi Kura-no-Suke, pokorny sługa daimio Asano Tokumi-no-Komi, seniora Ako, aby zmazać hańbę, z jaką mój pan stracił życie, przynoszę tutaj dla spokoju jego duszy, głowę winowajcy".
Oishi wiedział, że Szogun zastosuje wobec nich prawo wojenne i zgodzi się aby popełnili seppuku. Gdy jego oficjalny wysłannik przyniósł list ze potwierdzający jego przypuszczenia, zezwalający na zbiorowe samobójstwo, zastał już martwe ciała czterdziestu sześciu roninów, tylko Oishi oczekiwał formalnego wyroku. Wysłannik asystował Oishi podczas seppuku opowiedział, jak ten otwierając sobie sztyletem brzuch, znalazł jeszcze dość siły i odwagi, aby wyciągnąć sztylet i podciąć sobie gardło.
Jeszcze dziś można obejrzeć czterdzieści siedem grobów Roninów wokół miejsca pochówku ich daimyo. Historia ta jest w tradycji japońskiej przykładem wierności, honoru i samurajskiego bohaterstwa.